Niższe, ale tylko na papierze?
Jeżeli w ramach programu Mieszkanie dla Młodych państwo będzie dopłacać do mieszkań używanych w cenie do 5,8 tysiąca złotych za metr kwadratowych, dojdzie zdaniem ekspertów do zaniżania cen mieszkań przez sprzedających. Realne ceny nie będą jednak obniżone – niższa cena najczęściej będzie pojawiać się tylko w akcie notarialnym. Przynajmniej w Warszawie. Na tamtejszym rynku mieszkania w takich cenach stanowią zaledwie 5 procent oferty rynku wtórnego i dotyczy głównie mieszkań na obrzeżach. Mieszkania w takich cenach w okolicach centrum to głównie mieszkania w starych budynkach. Najwięcej znajdziemy ich na prawym brzegu Wisły, na Białołęce, Pradze Południe i Targówku, ale także na Bemowie. Nie ma takich mieszkań w Śródmieściu, niewiele na Woli, Mokotowie, Ochocie czy Żoliborzu.
Zaniżanie ryzykowne
W większości mieszkania w tej cenie nie są atrakcyjne, oferta dotyczy głównie małych mieszkań w budynkach z tak zwanej wielkiej płyty. Większość z nich wymaga kompletnych remontów. Co ciekawe, mimo iż podaż mieszkań nie jest zbyt duża, to transakcji zawiera się całkiem sporo. Wprowadzenie w ramach MdM dopłat do mieszkań z rynku wtórnego w cenie do 5,8 tysięcy złotych spowoduje obniżkę cen mieszkań, które nieznacznie przekroczą limit cenowy. O ile obniżka ta będzie rzeczywista, nie będzie problemu. Należy jednak uważać na pokusę obniżenia ceny tylko na papierze, podczas gdy cena rzeczywista będzie wyższa. Na sprawdzenie wiarygodności transakcji urząd skarbowy ma pięć lat, istnieje więc ryzyko, że zaniżenie ceny zostanie wykryte.