Podrabiane dokumenty
Schemat działania był zawsze taki sam. Oszuści wyszukiwali działki, które nie posiadały ksiąg wieczystych. Kolejnym krokiem było podrobienie dokumentów – akt sprzed kilkudziesięciu lat. Na ich podstawie dokonywano wpisów do ksiąg wieczystych, a przejęcie nieruchomości nie kosztowało oszustów praktycznie nic – ponosili jedynie koszty manipulacyjne. Jak łatwo się domyśleć, zysk ze sprzedaży działek był ogromny. Oszuści szczególnie upodobali sobie działki w Białołęce, Wilanowie i Wawrze. Za najdroższą z wyłudzonych działek oszuści mieli dostać około czterech milionów złotych, a w sumie od 2010 roku udało im się w ten sposób pozyskać 15 nieruchomości.
Wielu podejrzanych
W procederze wykorzystywano między innymi osoby bezdomne, które pełniły rolę tak zwanych "słupów". Podobne role pełniły także rodziny oszustów. Do grupy wyłudzających należeć miał między innymi jeden z warszawskich deweloperów. Co gorsza, w proceder zamieszana była także urzędniczka z jednego z warszawskich urzędów dzielnicowych. Jej zadanie polegało na wyszukiwaniu nieruchomości bez rejestru i przekazywaniu informacji oszustom. W zamian miała otrzymywać pieniądze – w sumie około dwudziestu tysięcu złotych.