Jasne przepisy?
Zgodnie z polskim prawem budowlanym, a konkretnie rozporządzeniem z 2002 roku w sprawie warunków technicznych, jakim mają odpowiadać budynki i ich usytuowanie, pokój w kawalerce musi mieć przynajmniej 16 metrów kwadratowych, szerokość pokoju sypialnego wynosi minimum 2,2 metra, a kuchni 1,8 metra. Ponadto aneksu kuchennego nie wolno łączyć z pokojem. Stosując się do tych zarządzeń można wybudować lokal o powierzchni nie mniejszej niż 24 metry kwadratowe – chociaż przepisy nie mówią jasno, jaka jest powierzchnia minimalna kawalerki. Tymczasem na rynku coraz częściej pojawiają się lokale o powierzchni od nawet 14 do 20 metrów kwadratowych.
Trzy sposoby deweloperów
Deweloperzy mają trzy sposoby na ominięcie rozporządzenia. Po pierwsze na terenach przeznaczonych pod inwestycje mieszkaniowe budują tak zwane aparthotele. Jest to typ hotelu oferujący małe apartamenty. Pojęcie to nie jest jednak zdefiniowane przepisami. Sprzedawanie apartamentów w aparthotelach jako lokali użytkowych jest jednak zdaniem Ministerstwa niezgodne z prawem. Wynika to z faktu, że aparthotel nie jest budynkiem mieszkalnym, tylko hotelem przeznaczonym na pobyt czasowy. Drugi sposób deweloperów na obejście przepisów to budowa domów jednorodzinnych, które następnie dzielone są na małe lokale. Trzecia metoda polega na sprzedawaniu udziałów w nieruchomości, odpowiadających wielkością kawalerce. Obecnie Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad nowelą rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, która jasno ma określać minimalną wielkość kawalerki na 25 metrów kwadratowych, znosząc jednocześnie obecne przepisy.
Źródło: Rzeczpospolita