Inaczej niż reszta
Właściciele firm zajmujących się sprzedażą luksusowych nieruchomości trzymają się niepisanej zasady, mówiącej że strategie promocji stosowane na rynku dóbr masowych należy odrzucić. Nie liczmy zatem, że otrzymamy od nich rabat czy gratisowe wykończenie mieszkania. Nie kupimy luksusowego mieszkania, jeżeli nie dysponujemy odpowiednią gotówką – zakup na raty nie wchodzi w grę. Zdaniem sprzedawców takie zachowania psują wizerunek, a jego odbudowa może być bardzo długotrwała i kosztowna.
Ograniczony dostęp
Sposobów na przyciągnięcie kupców z odpowiednio zasobnym portfelem jest wiele. Paradoksalnie zainteresowanie rośnie proporcjonalnie ze wzrostem cen. Dobrym sposobem jest też zmniejszenie dostępności nieruchomości dla klientów, na przykład poprzez ograniczenie listy potencjalnych kupców. Chociaż może się to wydawać dziwne, to takie zagrania przynoszą efekt. Osoba, która może sobie pozwolić na zakup nieruchomości czuje się wyjątkowa, a o to przecież chodzi. W pewnym sensie zakrawa to o snobizm, nie bez powodu więc efekt tych metod nazywa się efektem snoba. Na świecie normą są castingi dla osób chcących kupić naprawdę luksusowe i prestiżowe nieruchomości. Ostatnio podobny casting zorganizował jeden z inwestorów w Warszawie.
Lepiej po cichu
Im mniej osób wie o naszej ofercie, tym większy prestiż. Ale przecież jakoś trzeba do tych osób dotrzeć. Skoro ogłoszenia w portalach internetowych i wszechobecna reklama nie wchodzą w grę, to jak sobie z tym poradzić? Okazuje się, że najlepiej sprawdza się marketing szeptany. Sprzedawcy znają i stosują wiele technik, które napędzają popyt i powodują, że luksusowe nieruchomości sprzedają się jak ciepłe bułeczki.